
A to dopiero początek. Przyznaję... nie od razu wiedziałam jak się skończy... a to pewna nowość dla mnie. Do ostatnich minut trzyma w napięciu. Na koniec nawet można wyciągnąć wnioski... Tym razem Pierce... jego obecność zazwyczaj dyskwalifikuje dla mnie film... był niezły.
Polecam na sobotni wieczór z mężem gdy nie ma już sił oglądać "babskiego" kina ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz