niedziela, 11 sierpnia 2013

Ksenocyd - Orson Scott Card

TRZECI TOM KULTOWEGO CYKLU CARDA

Ender jako chłopiec uratował Ziemię przed najazdem Robali, ale wdzięczność ludzi nie trwała długo. Winą za wymordowanie obcej rasy obarczyli tego, który ich uratował. Natomiast Mówca Umarłych, twórca odnowy moralnej, który głosi szacunek dla wszelkiej formy życia, cieszy się uznaniem i podziwem. Nikt nie wie, że Ender i Mówca to ta sama osoba. Ten ostatni zostaje wezwany na planetę Lusitanię, gdzie odkryto kolejną formę inteligentnego życia. Prosiaczki po śmierci ich pierwszej formy cielesnej przyjmują formę drzewa. Okazuje się, że w procesie przejścia konieczny jest udział myślącego wirusa, który zagraża życiu ludzi. Kongres międzyplanetarny wydaje rozkaz zniszczenia planety. Kryzys narasta...

Czyta: Roch Siemianowski

Świetna powieść, świetne audio. Nie mogę doczekać się wydania kolejnej części w formie audiobooka.

sobota, 10 sierpnia 2013

Lilka - Małgorzata Kalicińska

"Lilka" to z pozoru prosta opowieść z życia wzięta. Bohaterką książki jest Marianna Roszkowska - kobieta po pięćdziesiątce, dziennikarka w redakcji poczytnego, kolorowego czasopisma dla pań. Pewnego dnia mąż oznajmia jej, że odchodzi. Ta wiadomość spada na nią jak grom z jasnego nieba.

Nadszedł czas, w którym musi spojrzeć na siebie w zupełnie nowym świetle. Z perspektywy lat zaczyna głębiej przypatrywać się swojemu życiu. Kogo kochała, kto kochał ją? Ile dobra, a ile zła zaznała?

Czyta: Marta Klubowicz

Doskonałe audio. Świetnie przeczytana książka. Dałam się wciągnąć. Rewelacyjnie mi się przy tym pracowało... mogłam piec stosy naleśników... bez oporów zmywałam naczynia... wieszałam pranie... grzebałam w komputerze... Nie wiedzieć kiedy książka się skończyła. Gdyby wszystkie książki były tak fajnie czytane.

Przeczytałam już jakiś czas temu... i mam ogromne zaległości na tym blogu... ale cóż, życie... może kiedyś dogonię.

sobota, 8 czerwca 2013

Bezdomna - Katarzyna Michalak i bieganie

To historia, która może toczyć się obok ciebie Zawsze warto wysłuchać historii drugiego człowieka do końca. W ten sposób można uratować komuś życie. Kinga straciła już wszystko: dom, rodzinę, dziecko i poczucie godności. Wtedy w jej życiu pojawia się Aśka. Kobieta, która kiedyś zrujnowała jej małżeństwo, teraz wyciąga do Kingi pomocną dłoń. Czy to wyrzut sumienia, ludzki gest, a może jakiś ukryty plan? Aśka nie zna jeszcze historii dawnej rywalki – historii tak bolesnej i wstrząsającej, że aż trudno to sobie wyobrazić. Czy Aśka zdobędzie zaufanie Bezdomnej? Odkryje, dlaczego Kinga tak sobą gardzi, tak bardzo cierpi? Co zrobi, gdy pozna jej prawdę? Czy w Aśce zwycięży wścibska dziennikarka, czy wrażliwa, czuła na krzywdę innych kobieta? "Bezdomna" to książka pełna dramatyzmu, skrajnych emocji, tajemnic, skomplikowanych relacji rodzinnych i niespodziewanych przyjaźni. To historia, która może toczyć się obok ciebie. To opowieść, której musisz wysłuchać do końca.

Kupiłam gdy tylko zorientowałam się, że dostępny jest e-book. Przeczytałam błyskawicznie. Mam wrażenie, że książki Kasi są coraz krótsze. Ciekawa opowieść choć nie napisana w taki sposób aby bardzo się nią przejąć. Nie potrafię tego wyjaśnić... podobało mi się ale jakoś tak było "pobieżnie"? nie wiem... Niezła książka ale spodziewałam się większych emocji.

Wreszcie udało mi się dzisiaj pobiegać. Nadal walczę o każdy oddech. Czytam trochę o tym jak powinno się rozpoczynać przygodę z bieganiem tak aby krzywdy sobie nie zrobić i nie zniechęcić się. Wychodzi na to, że powinnam biegać powoli, jeszcze wolniej... choć wydaje się to już nie możliwe. Powinno być takie tempo abym mogła podczas biegu swobodnie rozmawiać. W tej chwili nie jest to absolutnie możliwe. Co jakiś czas się męczę (tracę oddech) i muszę troszkę pomaszerować. Nie poddaję się jednak. Szukam takiej trasy aby nie biegać w kółko tymi samymi ścieżkami, która będzie miała 3 km. Jak już ją znajdę to będę nią biegała aż dojdę do momentu, gdy przebiegnę całą trasę bez przerw marszowych... później coraz szybciej... albo wydłużę trasę tak aby trening trwało około 30 minut... Byle się nie poddać. Przecież kiedyś przebiegnę 3 km bez przerw.

Dzisiejsza trasa była już prawie idealna... jednak zbyt krótka.


piątek, 7 czerwca 2013

Doskonałe planowanie

No tak. Dzisiaj znowu zamiast biegać dałam się porwać bratowej na rower.
Łaskawie zabrałam męża ze sobą :)
Z niewinnej przejażdżki wyszło nam  12,5 km.
Zdaje się, że jutro też nie uda mi się pobiegać... może jednak powinnam biegać rano skoro wieczorem ciągle rower... przemyślę. Tylko nie wydaje mi się możliwe, że zacznę wstawać wcześniej aby zjeść śniadanie i odpocząć po nim zanim wybiegnę.


Gdy wróciłam z roweru upiekłam chleb... rodzina już się buntowała, że NIE MA NIC na kolację.
A ciepły chlebek to i z masłem przejdzie...


czwartek, 6 czerwca 2013

Spacer i rower

Tym razem wracałam z pracy na pieszo... zawsze to jakaś forma ruchu. Mąż zabrał auto i przeciągnęło mu się w pracy więc wyjścia nie miałam.

Wieczorkiem wybierałam się pobiegać... jednak niespodziewanie przyjechał brat z rodzinką... z dwoma rowerami... nie było więc wyjścia i pojechałam z bratową na wycieczkę rowerową. Wcale się nie broniłam i bardzo miło spędziłyśmy czas. Po drodze załatwiłyśmy jedną małą sprawę i 7 km pękło :)


Wizyta w empiku

Zajrzałam zupełnie niewinnie do empiku dzisiaj.
Uważny obserwator zauważył pewnie, że od dawna nie pokazuję stosików... a to dlatego, że prawie nie kupuję książek... jeśli już to elektroniczne.
No więc wchodzę... a tam promocja. 30% na poradniki o bieganiu. No skąd oni wiedzieli, że to teraz na fali u mnie... No to kupiłam. Po krótkiej walce ze sobą... kupiłam tylko jedną.
Oto ona:


środa, 5 czerwca 2013

Rowerek i Bezdomna

Dzisiaj delikatnie na rowerku pojeździłam z mężem. Musiał wypróbować nową kurtkę i spodnie, które jemu udało się kupić bez problemu... mimo, że wcięcia w talii też nie ma ;)


Kupiłam sobie też Bezdomną Kasi Michalak... na czytnik... więc lecę czytać!



wtorek, 4 czerwca 2013

Walczę


Moje bieganie to walka o każdy oddech. Nogi by mogły ale wydolność płuc prawie zerowa.
Jakbym 20 lat paliła papierosy czy coś...
Ale zwalczę to.
Jak w sobotę po nocy wracałam do domu to miałam prawie takie same tempo jak podczas dzisiejszego biegania. Wiem, bo włączyłam programik ;)
Zaplanowałam już trasę na jutro. Wygląda, że będzie ciut dłuższa niż dzisiejsza i jeśli się nie uduszę to może będzie ciut szybciej... bo tylko kawalątek będzie po lesie... reszta chodnikami.

Kupiłam sobie dzisiaj gadżecik. Opaskę na rękę na telefon. Okropnie przeszkadzało mi do tej pory bieganie z telefonem w garści, z dyndającym kablem od słuchawek. Dzisiaj było super... prawie nie myślałam o tych słuchawkach... gdyby tylko przestały wypadać mi z uszu...

Nie spodziewałabym się kiedyś jak wiele rzeczy może przeszkadzać w bieganiu. Ale spokojnie... nie inwestuję... bo kto wie czy jutro mi to bieganie nie przejdzie.

Kupiłabym sobie kurteczkę do biegania... taką lekką, przeciwwiatrową ale odprowadzającą wilgoć na zewnątrz... no ale cóż... na grubasy nie produkują. Kupię sobie kiedyś... jak będę miała wcięcie w talii... bo męskie mnie nie interesują.

poniedziałek, 3 czerwca 2013

Dygresje

Jakiś czas temu zastanawiałam się czy tworzyć nowego bloga... o gotowaniu czy o bieganiu... założyłam.
I teraz już wiem, że to bez sensu. Robiąc w ten sposób skupiłam się na nowym blogu a tego zaniedbałam.
Ten blog... książkowy nie jest i nigdy nie był blogiem recenzenckim... bo recenzentem nie jestem. Opisuję tu to co mnie interesuje... głównie są to książki. Mam jednak też inne zainteresowania. Często jest to tylko słomiany zapał. Czasem zostaje na dłużej. Nie widzę powodu aby tak bardzo te sprawy rozdzielać.
Niech ten blog będzie miejscem gdzie piszę o tym co mnie interesuje. Tak więc wprowadzam nowe działy. Nie wiem dlaczego muszę sobie przypominać, że to MOJE miejsce i piszę DLA SIEBIE!
Oczywiście cieszą mnie każde odwiedziny i nawiązane znajomości...
A może uda mi się kogoś zarazić czymś nowym... Zobaczymy :)

niedziela, 2 czerwca 2013

Uratuj mnie - Guillaume Musso

Sam, nowojorski lekarz niepocieszony po samobójczej śmierci żony, i Juliette, młoda kobieta, której nie udało się zrealizować marzeń o karierze aktorskiej na Broadwayu, spotykają się przypadkiem tuż przed jej powrotem do Paryża. Spędzają wspólnie weekend. Bojąc się zaangażować, każde udaje kogoś, kim nie jest. Miłość przychodzi nieoczekiwanie, ale wyjazd Juliette jest przesądzony. Dziewczyna wsiada do samolotu, który eksploduje krótko po starcie, o czym przerażony Sam dowiaduje się z telewizji. Następnego dnia spotyka w parku tajemniczą kobietę, która oznajmia mu, że Juliette żyje. Grace ma też dla niego drugą, mniej przyjemną wiadomość - Juliette pozostało tylko kilka dni życia. Kim jest nieznajoma i dlaczego tyle o nich wie? Skąd wzięła noszący datę następnego dnia egzemplarz gazety, informującej o cudownym ocaleniu? Może wszystko jakoś się wyjaśni, a miłość okaże się silniejsza od śmierci?

Czyta: Anna Dereszowska

Bardzo przyjemna powieść obyczajowa... poruszająca ważne i od wieków nurtujące ludzkość pytania. Niedawno odkryłam książki Musso i dobrze mi z tym.

środa, 29 maja 2013

Miłość wyczytana z nut - Aleksandra Tyl

28-letnia Eliza pracuje jako świetliczanka, prowadząc spokojne, ustabilizowane życie. Nagle na jej drodze pojawia się dwóch mężczyzn: romantyczny skrzypek Bruno i pragmatyczny lekarz Adam. Obydwaj starają się o względy Elizy. Wybór tylko pozornie jest prosty, bo choć serce Elizy pragnie namiętności i pod tym względem skłania się ona ku skrzypkowi, to z drugiej strony rozum podpowiada, że życie z przebojowym, przedsiębiorczym Adamem może okazać się równie udane, a przede wszystkim dające gwarancję spokoju i bezpieczeństwa bez trosk o potrzeby materialne. Podjęcie decyzji dodatkowo komplikuje fakt, iż Eliza spodziewa się dziecka. Jakie będą konsekwencje jej wyborów? Czy decyzja okaże się słuszna? Czy serce może wygrać z rozumem lub odwrotnie? 

Czyta: Joanna Lissner

Troszkę słabsza niż Aleja Bzów... ale też fajna. Lekka i odprężająca. Nie przepadam za czytaniem Pani Joanny Lissner... ale można się przyzwyczaić... jeśli wcześniej się nie uśnie.

sobota, 25 maja 2013

Potem... - Guillaume Musso

Nowojorski adwokat Nathan Del Amico robi karierę kosztem zaniedbywanej rodziny. Jego żona, Mallory, decyduje się odejść, choć wciąż go kocha. Pewnego razu w kancelarii Nathana zjawia się Garrett Goodrich, chirurg, ordynator oddziału opieki paliatywnej, opiekun ludzi beznadziejnie chorych. Posiada on szczególny dar - dostrzega świetlistą aureolę nad osobami, które mają rychło zejść z tego świata. Rolą Posłańców, bo tak nazywani są ludzie obdarzeni podobną cechą, jest podtrzymywanie na duchu skazanych na śmierć. Goodrich w sposób zawoalowany mówi Nathanowi, że i on wkrótce umrze. Od tej pory Nathan inaczej patrzy na świat, zdaje sobie sprawę, że zawiódł ukochaną żonę. Stara się ułożyć stosunki z Mallory i córką, bierze na siebie winę za wypadek, którego nie spowodował. Ścigając się z czasem, nie od razu pojmuje, że jego przeznaczeniem jest zostać Posłańcem...

Czyta: Maria Seweryn

Długo odwlekałam przeczytanie tej książki. Od lat stoi na mojej półce. Trafiłam na audiobooka i poszłooo.
Naprawdę niezła opowieść.

wtorek, 7 maja 2013

Houston, mamy problem - Katarzyna Grochola

Główny bohater "Houston, mamy problem" to sympatyczny i błyskotliwy trzydziestodwulatek, który znalazł się na życiowym zakręcie. Jeremiasz właśnie rozstał się z miłością swojego życia - Martą. Także w sprawach zawodowych nie wiedzie mu się najlepiej. Co prawda jest piekielnie zdolnym operatorem filmowym, ale okazał się zbyt uczciwy i bezkompromisowy, by zrobić karierę w zepsutym świecie show-biznesu. Nie ma pracy, przędzie więc cienko. A tu jeszcze co miesiąc bank czeka na kolejną ratę kredytu. Własne lokum jest jednak niezbędne. Jeremiasz nie może przecież mieszkać z matką, która niemiłosiernie wtrąca się w jego sprawy. Otoczony przez kobiety, sądzi, że zna je na wylot. Matka, sąsiadka z piętra, córka sąsiadki, Zmora mieszkająca piętro niżej, kumpela, z którą można pogadać jak z najlepszym przyjacielem - wszystkie od niego czegoś żądają i każda sprawi mu jakaś niespodziankę...

Czyta: Wojciech Mecwaldowski

Jestem zaskoczona, jak pewnie większość pań sięgających po tą książkę... te, które jakiś czas temu lubiły twórczość Pani Katarzyny... ale w ostatnim czasie przestały... powinny przeczytać tą książkę. Nie, nie bójcie się... nie jest taka jak te kiedyś... nie jest taka jak te ostatnio... jest inna. Zabawna ale nie ckliwa... nie pokazuje jakie to kobiety są słabe, silne, zabawne, smutne... trochę pokazuje kobiety ale nie są one w centrum. To książka o facecie.
Nie wiem jak odebrałabym ją gdybym czytała literki... jednak cieszę się, że słuchałam jej w interpretacji Wojciecha Mecwaldowskiego... bo on stworzył tą postać... on był głównym bohaterem. Serdecznie polecam tego audiobooka! Świetna zabawa!

sobota, 4 maja 2013

Co mnie zajmuje


Czytam, wiadomo, że czytam. Ale mało tu jestem... czasem tylko zaglądam do Was. Dałam się wciągnąć nowemu zajęciu.
Walczę ze swoim ciałem. Ze swoją tragiczną kondycją.
Próbuję ćwiczyć z Ewą Chodakowską.
Próbuję jeździć na rowerze.
Próbuję biegać.
W głowie najbardziej biegam.
W rzeczywistości najczęściej jeżdżę na rowerze.
W głowie jestem biegaczem, chcę być biegaczem. Tylko ciało za głową nie nadąża.
Liczę na to, że wystarczy mi energii, zapału i pasji aby biegaczem zostać.

Nie byłabym sobą gdybym nie chciała o tym pisać gdzieś. Notować swoich małych sukcesów i porażek. I biję się z myślami czy robić to na osobnym blogu... czy zwyczajnie zrobić tutaj dodatkową zakładkę. Przecież to moje miejsce i mogę robić co chcę. Czy komuś będzie to przeszkadzało? Przecież wśród Was są też biegacze. Jestem o tym przekonana. Ciekawa jestem czy ktoś mi się tu przyzna :) i zechce wesprzeć.

środa, 1 maja 2013

Ciało - Tess Gerritsen

Zwłoki pięknej młodej dziewczyny przywiezionej do prosektorium nie zdradzają żadnych widocznych urazów ani śladów przemocy. Lekarka sądowa Kat Novak przypuszcza, że kobiet mogła przedawkować narkotyki. Numer telefonu zapisany na opakowaniu zapałek w zaciśniętej dłoni zmarłej prowadzi do prezesa firmy farmaceutycznej Cygnus, która zaprzecza, by miał coś wspólnego z denatką. Tymczasem w tym samym rejonie Bostonu zostaje odnalezione ciało innej kobiety, a w szpitalu umiera kolejna ofiara przedawkowania. Zabił je eksperymentalny narkotyk wytwarzany przez Cygnus? Kat nabiera przekonania, iż tajemnicze śmierci mogą być dziełem seryjnego mordercy, prawdopodobnie wpływowego obywatela miasta. Kiedy jej dom wylatuje w powietrze uświadamia sobie, że jest na właściwym tropie, a zabójca znajduje się bliżej, niż mogłaby przypuszczać...

Czyta: Wiktor Zborowski

To moje pierwsze spotkanie z książką Tess Gerritsen. Dużo takich dobrze rokujących nazwisk jeszcze na mnie czeka. I bardzo dobrze. Lubię od czasu do czasu przeczytać fajny kryminał. Tego pewnie na długo nie zapamiętam... ale tych kilka chwil spędziłam bardzo miło.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...